-Aimrat... ty plugawy kmiocie!!!-zawył przeciągle jeden z chłopców biegających po podwórzu-przybłędo bez dachu nad głową!!!-ryknął zataczając się od śmiechu
Gromada bachorów wytykała chłopca palcami niczym eksponat w muzeum.
-gamoniu zawszony!-odezwał się inny a cała reszta zachichotała
Chłopiec o czarnych,potarganych na wszystkie strony włosach siedział nie ruchomo na jednym z większych kamieni.Wielkie,piwne oczy z niewiarygodnym spokojem obserwowały zgraję,rzucających obelgami,rówieśników.
Jeden z wyższych młodzieńców podszedł do sieroty i mocnym pchnięciem powalił go na ziemię.
-wstawaj ciamajdo!!-warknął zaciskając zęby
Aimrat zasłaniając oczy przed promieniami słońca podniósł się o własnych siłach.
Zdawał się nie zwracać uwagi na złowrogo nastawionego przeciwnika.
-patrzcie...wydaję mu się,że jest lepszy od nas...!!-stwierdził bezpodstawnie oprawca uderzając ofiarę otwartą dłonią po policzku który gwałtownie poczerwieniał
W około zaistniałej sytuacji zebrała się spora widownia która od czasu do czasu wydawała niezrozumiałe dla ucha odgłosy.
Łobuz po raz kolejny podniósł rękę w zamiarze sprawienia krzywdy drugiej osobie.Ku zaskoczeniu wszystkich, cios minął celu a następnie przeprowadzony błyskawiczny kontratak przez sierotę powalił rozzłoszczonego zbója na łopatki.Chłopak zaskoczony swoim czynem,przedarł się przez tłum oszołomionych i przerażonych min.Biegnąc ile sił w nogach,udał się w kierunku małej szopy która służyła mu za dom.
Czmychnął przez uchyloną bramę po czym instynktownie skierował się w stronę kuferka leżącego przy brudnym materacu.Wyciągnął skórzaną torbę którą otrzymał od pewnego garbarza.
Następnie spakował kilka czystych ubrań oraz porcję żywności otrzymaną przez gospodarza małej wioski który wynajął chłopcu owe pomieszczenie.
Nastał dzień w którym uwolni się od sadystycznego otoczenia-pomyślał wychodząc tylnym wyjściem
Bez pożegnania i wylewnych łez rozstał się z wioską w której spędził kilka długich,nieszczęśliwych lat.Nie wiedząc dlaczego z ową decyzją zwlekał aż do tego,tak koszmarnego dla niego,dnia.
Gromada bachorów wytykała chłopca palcami niczym eksponat w muzeum.
-gamoniu zawszony!-odezwał się inny a cała reszta zachichotała
Chłopiec o czarnych,potarganych na wszystkie strony włosach siedział nie ruchomo na jednym z większych kamieni.Wielkie,piwne oczy z niewiarygodnym spokojem obserwowały zgraję,rzucających obelgami,rówieśników.
Jeden z wyższych młodzieńców podszedł do sieroty i mocnym pchnięciem powalił go na ziemię.
-wstawaj ciamajdo!!-warknął zaciskając zęby
Aimrat zasłaniając oczy przed promieniami słońca podniósł się o własnych siłach.
Zdawał się nie zwracać uwagi na złowrogo nastawionego przeciwnika.
-patrzcie...wydaję mu się,że jest lepszy od nas...!!-stwierdził bezpodstawnie oprawca uderzając ofiarę otwartą dłonią po policzku który gwałtownie poczerwieniał
W około zaistniałej sytuacji zebrała się spora widownia która od czasu do czasu wydawała niezrozumiałe dla ucha odgłosy.
Łobuz po raz kolejny podniósł rękę w zamiarze sprawienia krzywdy drugiej osobie.Ku zaskoczeniu wszystkich, cios minął celu a następnie przeprowadzony błyskawiczny kontratak przez sierotę powalił rozzłoszczonego zbója na łopatki.Chłopak zaskoczony swoim czynem,przedarł się przez tłum oszołomionych i przerażonych min.Biegnąc ile sił w nogach,udał się w kierunku małej szopy która służyła mu za dom.
Czmychnął przez uchyloną bramę po czym instynktownie skierował się w stronę kuferka leżącego przy brudnym materacu.Wyciągnął skórzaną torbę którą otrzymał od pewnego garbarza.
Następnie spakował kilka czystych ubrań oraz porcję żywności otrzymaną przez gospodarza małej wioski który wynajął chłopcu owe pomieszczenie.
Nastał dzień w którym uwolni się od sadystycznego otoczenia-pomyślał wychodząc tylnym wyjściem
Bez pożegnania i wylewnych łez rozstał się z wioską w której spędził kilka długich,nieszczęśliwych lat.Nie wiedząc dlaczego z ową decyzją zwlekał aż do tego,tak koszmarnego dla niego,dnia.
Słońce wysoko na niebie co róż skrywało się między pojedynczymi chmurkami.Wiatr delikatnie łaskotał drzewka które wyginając cienkie pnie, kierowały bujne liście ku trawiastej ziemi.
Aimrat spoglądał przed siebie widząc wyłącznie zielone pagórki którym w niedalekiej przyszłości musiał niechybnie sprostać.Ocierając pot z czoła rozmyślał nad kolejnymi etapami, tak ciężkiego, życia.
Dobry zarobek daje tyle korzyści-stwierdził w duszy.Od wielu tygodni marzył o ciepłej strawie jak i bezpiecznym schronieniu.
Piętnastoletni chłopiec bez żadnych wyróżniających się umiejętności nie znajdzie pracy nawet na polu-pomyślał po czym jak najszybciej rozwiał nie sympatyczne myśli
Pochwycił mały kamyk a następnie cisnął nim w pobliski krzak.Nie wiedział co z sobą zrobić a takie uczucie w ostatnich czasach często mu towarzyszyło.Brak map oznaczało mozolne błądzenie między dolinami,lasami jak i pustyniami.
Nigdy nie oddalał się od wioski dalej niż na kilometr więc nowe tereny budziły w nim lęk jak i obawę.Jedynym rozwiązaniem było odnalezienie miasta.
Miasta w którym odnajdzie to czego pragnie.
Chłopiec spojrzał na swoją tunikę która bardziej przypominała worek po ziemniakach.Sandały uwierające stopy zdawały się być najsolidniejszą konstrukcją.Małe koraliki na nadgarstku zrobił sam z zeschniętej,bordowej, jarzębiny.W jednej z dłoni trzymał długi badyl którym od czasu do czasu podpierał się niczym zgrabiony starzec potrzebujący chwili odpoczynku.
Rozwidlenie na końcu szosy stanowiło spory problem.Po lewej stronie w sporym zagłębieniu znajdował się stawek natomiast po prawej, stromy, iglasty,ciemno zielony las.
Temperatura sprawiła iż powędrowałem lewą ścieżką ku chłodno wyglądającej wodzie.
-ani jednej żywej duszy-powiedział zdumiony obserwując skrawek niewiarygodnie czystej plaży
Odłożył obuwie oraz tunikę na kępę dziwnie wyglądających chwastów po czym w podskokach przeszedł się po rozgrzanym piasku.Spokojna fala co róż uderzała o brzeg dosięgając bosych stóp chłopca.
Nareszcie po raz pierwszy od tak wielu miesięcy poczuł jak jego głowa odpływa razem z odpływającą falą.Zapomniał o wszystkich nieprzyjemnościach.Wymazał z pamięci twarze rówieśników którzy na każdym kroku
uprzykrzali mu życie.Dlaczego?-zadał sam sobie pytanie.Dlaczego spotkała mnie tak sroga kara-pokręcił głową zagryzając wargi po czym niczym delfin dał nura pod wodę
Ciało Aimrata zadrżało od chłodu który w wolnym tempie dosięgał każdej kończyny.Otworzył oczy i ujrzał ciemność którą w nie których miejscach przeszywały promienie słońca.
Szybkimi ruchami opłynął nie wielki zbiornik wody by następnie powrócić na brzeg.
Z każdą kolejną minutą,słońce oddawało swą moc szarości która oślepiała ciemnością.Nocne drapieżniki wyruszały na łowy.Sowa siedząca na jednym z drzew obkręcała głowę o 180 stopni w poszukiwaniu
bez bronnych gryzoni przebywających w swoich norkach.Lisy skrywały się między wysokimi trawami,czekając na najmniejszy błąd swojej ofiary natomiast wilki alarmowały o szykowanym polowaniu,wyjąc w niebo głosy.
Idąc główną ścieżką mogłem natrafić na złodziei lub innych groźnych bandytów.Zszedłem do lasu i rozpaliłem ognisko za pomocą drzewnej huby.Co róż dorzucałem suche gałązki oraz zeschniętą trawę.
Jedząc kromkę chleba podsłuchiwałem leśny tryb życia prowadzący przez nie znane mi stworzenia.
To teraz mamy Aimrata :) Ciekawe... Znów jest chłopiec, znów wędrowiec(na razie) i znów będą przygody ! Mam taką nadzieję... :> Nie wiem czy tak miało być, ale zauważyłam, że raz piszesz jako narrator, a raz jako osoba, która to przeżywa. Ciekawe połączenie... :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko :)
No... Coś nowego, mówisz? :)
OdpowiedzUsuńI dobrze... Czasami trzeba zacząć jakby od początku :)
W tym momencie nie wiem, co napisać :)
Zadam to samo pytanie, które ty kiedyś zadałeś mi: "Czy twoje pisanie będzie polegało na zwiedzaniu wszelakich zakątków świata czy może postawisz główny cel?". No tak, tak, wiem... Za wcześnie na jakiś główny wątek xD Ale musiałam (chciałam) to napisać ;)
A tak odnośnie już samej treści... Aż mi się smutno zrobiło gdy czytałam, jak rówieśnicy z nim postępowali. Dla mnie Aimrat już jest wielki, bo postanowił ustąpić tym... szczeniakom. A umiejętność ustąpienia jak dla mnie jest nie lada wyczynem. Ja bym im pewnie buźki sprała.
I aż mnie zdziwiło, że nie opisałeś wioski, w której do tej pory mieszkał. Przecież dobrze wiemy, że opisy otoczenia to jest to, w czym czujesz się jak rybka w wodzie :)
No i zastanawiam się, jak to się człowiek czuje, jak mu się wydaje, że głowa mu odpływa ;D
Tak czy inaczej... już się przywiązałam do głównego bohatera. I już się zastanawiam, czym to zaskoczysz mnie w kolejnej notatce. Wiem tylko jedno... Już trochę cię znam i jestem więcej niż pewna, że nie będę zawiedziona :)
Pozdrawiam
Znalazłam Cię ;)
OdpowiedzUsuńPrzeniosłeś się tutaj wraz z Przesladowcą.
Zniknęliście jak kamfora zostawiając po sobie tylko linka na innego bloga ;)
Aimrat... Skąd pomysł na takie właśnie imię?
Dlaczego ten chłopak został tak brzydko potraktowany przez rówieśników, a w szczególności tego łobuza?
Gdzie są rodzice chłopca? Sierotka?
Życzę ci klejeto miłego pisiania ;)
Pozdro
Aga